piątek, 11 kwietnia 2014

Chapter two #Destiny.

 AAAAAAAAA - zaczęłam krzyczeć kiedy zobaczyłam cień koło mojego łóżka.
Liam szybko wparował do pokoju i osłonił mnie ramieniem..

- Czy ty sie dobrze czujesz? - Zapytał całkiem nieźle rozbawiony tą sytuacją.. 
- To twoja wina.. To ty chciałeś oglądać ten film. 
- Ale to tylko drzewo, nie jakieś zombie, którą chcą Ci zeżreć mózg. 
- HA HA HA bardzo śmieszne.. - Zdenerwował mnie. Ja sie na prawde przestraszyłam a on jak gdyby nigdy nic sie ze mnie wyśmiewa.. Chyba jednak nie jest taki milutki.. Nie potrzebnie tak szybko zmieniłam o nim zdanie. Dupek. Ugh musze zapalić.. 
Co? Dziwicie sie że pale? Tak pale, ale to długa historia, którą pewnie zaraz będe musiało odpiowiedzieć patrząc na minę Liama, kiedy wyjmuję z komody paczkę papierosów. 
- Ty pa.. 
- Tak pale. Miałam wtedy 15 lat. Wpadłam w złe towarzystwo.. Rzuciłam nawet na troche taniec. 
Miałam kłopoty z Policją byłam kilka razy przez nich zatrzymana. Wtedy liczyła sie dla mnie dobra zabawa i seks. 
Ćpałam, Piłam, Paliłam.. Nie byłam taką grzeczną dziewczynką za jaką mnie uważasz.. 
No ale niestety, nawet teraz na jakiejś okazyjnej imprezie zdaża mi sie coś wciągnąć, a papierosy pale codziennie. No niestety to jest nałóg. - Liam patrzył na mnie z otwartą buzią ale niestety tak było. 
Tak jak mówiłam. Miałam 15 lat i poszłam przejśc sie do parku po kolejnej kłótni z Barbarą.. Miałam swoją ulubioną ławke na kórej zawsze siadałam. Z resztą teraz też tak jest. 
Tylko teraz nie siedzi na niej Lellie.. - Ale Liam.. - Kotynuowałam opowiadać mu moją historię. - Ja nie miałam dobrej przeszłości.. 
Przyjaciółka dzięki której sie w to wciągnełam.. ona.. nie żyje. Zaćpała się.. To nie było dla mnie łatwe, i wiem że nie ładnie tak mówić, ale pomogło mi to.. Własnie wtedy kiedy to się stało, ja sie ogarnęłam.. Przestalam ćpać, chodzić na impreze i uprawiać seksu z 1 lepszym napalonym gościem. Skończyłam z tym rozumiesz? 
Co mi po tym jak ty rozumiesz jak on nie rozumie.. - No i stało się.. Popłakałam się.. dlaczego??? 
- Nancy? Kto nie rozumie? 
- Chłopak.. Znaczy były chłopak Lellie. On uważa że to przeze mnie sie zaćpała.. i.. odrazu kiedy sie dowiedział że Lell nie żyje, przyjechał do mnie.. i.. on.. - Rozpłakałam sie jeszcze bardziej.. Onn.. zgwałcił mnie. 
- Nanc.. kochanie.. nie musisz mi tego opowiadać.. - Starł łzy z moich policzków. 
- Nie, nie musze ale ja już tego nie wytrzymuje.. on do tej pory bardzo często stoji pod moim domem lub śle mi sms'y.. 
- Nie martw sie kochanie, razem załatwimy tę sprawe. 
- Nie Liam.. on nie odpuści.. - Nagle przestałam sie na niego gniewać, znów wrócił Liam.. ten Liam z którym oglądałam film. 
- Spokojnie, ale to później, a teraz idź lepiej spać co? - rzucił mi jaką koszulke ode mnie z szafy. 
Zdjęłam z siebie ciuchy, i załozyłam to co mi dał.. Tak tak. w obecności Liama, Nie wstydze sie swojego ciala..
- Masz piękne ciało. - Mimo że sie go nie wsydze lekko sie zarumieniłam. 
- Umm. dziękuje. - Lekko sie zaśmiałam na jego komplement. 
- Ok to ja pójde już na kanape, dobranoc Nancy. - Podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło. 
- Liam? 
- Tak? 
- Dlaczego w moim towarzystwie zachowujesz sie inaczej? 
- Nanc... ehh.. Opowiem Ci kiedyś indziej. 
- Liam, prosze.. Ja Ci opowiedziałam moją historię.. 
- Nie kazalem Ci, ale dobrze, połż się. 
- Chodż do mnie- Poklepałam miejsce koło mnie. 
Liam spojrzał sie na mnie ukosem, ale jednak widziłam ten jego uśmieszek.. 
Chyba sie poddam.. Zapytam czy będzie spal ze mną, ale najpierw musi mi powiedzieć dlaczego kiedy jesteśmy sami zachowuje sie inaczej, a w towarzystkie jest chamski i mnie olewa.. 
Liam położył sie obok i objął mnie ramieniem. Nie pewnie wtuliłam sie w jego nagi tors. 
- Ok, Nanc.. - Zapowiada sie długa noc.. 

--_____________
JEZU JEZU JEZU, NIE MAM WYTŁUMACZENIA CZEMU NIE BYŁO TAK DŁUGO ROZDZIAŁU, I CHOCIAŻ NIE BYŁO 5 KOM I TAK DODAJE.
Komentujcie, to motywuje // Julia xoxo